Archiwum 06 października 2009


paź 06 2009 dla An.
Komentarze: 2

w naszej krwi płynie ta sama trucizna. wieczne nienasycenie, wieczne poszukiwanie najbardziej wyrazistych barw w świecie pozbawionym kolorów. to w nas jest świadomość tego, co kryje się pod powierzchnią, świadomość, która nie pozwala się zatrzymać i łapać regularne oddechy. żyjemy tylko, gdy nasz puls niemal rozrywa nam serca. dążymy do upragnionego wzlotu, ekstatycznego apogeum, a kończymy na upadkach, bo nic nigdy nie jest wystarczające. żywimy się emocjami i stąpamy po krawędzi, po to, by zapełnić pustkę, którą poszerza w nas codzienność. balansujemy na krawędzi snu i jawy, trzeźwości i upojenia, życia i śmierci. czujemy więcej i płacimy za to niebagatelną cenę. to nie do zniesienia, że nie ma rzeczy nie do zniesienia. wiemy jednak, że zawsze warto rodzić się na nowo, nie pozwolić na to, by dać się pochłonąć szarością i zgasnąć. bo to w nas jest największy blask.
zabierz mnie ze sobą na drugą stronę lustra, a potem rozpalmy ten blask na nowo, nie pozwólmy sobie zasnąć.

na-kacu : :