wrz 27 2009

fading and fading and fading the fuck away...


Komentarze: 1

czas zatacza urocze koła i wszystko zawsze sprowadza sie jedynie do czarnej, głuchej pustki; widocznie nie jestem w istocie niczym więcej. od zawsze karmiłam sie istnieniem kogos innego, pytanie tylko, co jesli nie ma i nie bedzie nikogo, kto moglby zapelnic tak wielkie obszary najgłębszej z nicości. gdzie jestem w tym ja, kim jestem, gdy jedyne czym moge sie żywic to przerażająca samotność? nic już mnie nie boli, nic nie wyciska łez z oczu, jedno wielkie nic penetruje to co zostało z mojego wnętrza. gdzie mam znaleźć życie, jeśli nie potrafie znaleźć go w sobie samej? jak mam uwierzyć w to, że mogę je znaleźć, jeśli ten, kto sprawiał, że czułam każdy pojedynczy oddech, sam juz dawno został pochłonięty przez swoje własne nic, a nie ma nikogo, kto posiadałby choć odrobinę tej mocy?

jestem zmęczona, pustką, szarością i niemyśleniem, jestem zmęczona znikaniem, i modlę się o reanimację, sama nie wiedząc do kogo.

na-kacu : :
27 września 2009, 11:45
to reanimujmy sie nawzajem,bo zjada nas ta sama zgnilizna.to co,kiedy umawiamy sie na pochlaj jakis?

Dodaj komentarz